niedziela, 1 października 2017

Ktoś tu ze mną pogrywa.

aż trudno uwierzyć, że piękna pogoda może mi utrudnić zdjęcia, wydawałoby się,że śnieg czy deszcz mają większe możliwości. A jednak piękne słońce i większość zdjęć prześwietlona ;(. Specjalnie wybrałam się z mężem do lasu bo taka piękna letnia wręcz pogoda a tu szok lasu nie ma, zostały jakieś obrzynki. Nie ma ładnych zakątków bo w większości to place ściętych drzew i masa gałęzi. Nic to, nie zniechęciłam się. Ubrałam się i wzięłam chustę i tu zaczął się cyrk. Wiatr, tak to on, pogrywał sobie ze mną. Na nic moje przebieranki, ustawienia w cieniu, półcieniu lub w pełnym słońcu. Lipa, że aż strach. Wiatr stawiał swoje warunki.
Wzięłam ze sobą trzy chusty, które udało mi się skończyć, wyprać, pochować nitki. Dzisiaj ostatnią zbierałam z podłogi ;).
Plan musiał być wykonany, przecież się nie poddam. Zdjęcia zrobiliśmy, pospacerowaliśmy trochę i kiedy wróciliśmy wrzuciłam zdjęcia do kompa. No nic, mówi się trudno nie ma dobrych zdjęć niech będą chociaż takie, na których cokolwiek widać, również moją walkę z wiatrem by uwiecznić i pokazać moje wytwory.
Na tych, które wrzucam widać chustę wg. wzoru Danzig Justyny Lorkowskiej :)
Do stworzenia jej użyłam wełny sock prosto od Marty Wolskiej z Zagrody oraz na kolorowe kamyki malabrigo mechity w kolorze archangel. Obie rewelacyjne. Miękkie, że aż miło, można miziać i się przytulać cały czas.
I tak oto wygląda moja wersja tej chusty. Jestem z niej bardzo zadowolona i mam nadzieję cieszyć się nią w długie i zimne miesiące zimy.

Pozdrawiam Was serdecznie z nadzieją na kolejne spotkania :)

2 komentarze:

Głos Wojewódzki pisze...

Piękna chusta, ciekawa jestem czy początkujący może zabrać się za zrobienie podobnej ?

jagnieszka pisze...

jak najbardziej,to prosty wzór :)