piątek, 24 lutego 2017

Małe formy

to coś co pokochałam w tym roku ;) Jakiś czas temu przyglądając się moim robótkom doszłam do takiego wniosku i mam na to niezbite dowody;) Tej zimy wybitnie można było się o tym przekonać,ponieważ zrobiłam siedem czapek i trzy kominy a sweterek jeden,czyli wspominany w poprzednim poście piórkowy.Na drutach nadal mam kardigan Vermont Hani Maciejewskiej. Zaczęłam go pomiędzy czapką nr 5 a kolejną nr 6.Marzył mi się od dawna, jednak w związku z tym,że widziałam potrzeby moich najbliższych i oczywiście ulegając mojej potrzebie dziergania poświęcałam czas na owe małe przerywniki. Sweterek dziergam z wełny Cascade 220 w pięknym kolorze oberżynowym. Proces będzie trwał jeszcze jakiś czas zatem na razie zdjęć nie będzie.
Natomiast na zdjęciu widoczna jest moja ostatnia robótka. Wydziergałam dla siostry czapkę i komin lub jak mówią inni otulacz. Użyłam Rios Malabrigo w kolorze tormenta. Wzór na czapkę wybrała siostra,to: Rikke Hat. Natomiast komin zrobiłam używając wzoru na czapkę Dear Hubbie Hani oczywiście :)zmieniając jedynie to,że zamiast zakończyć w typowy dla czapki sposób robiłam ją prosto i na końcu zrobiłam ściągacz prawie taki jak na dole czapki.



Dziękując Wam za komentarze i wizyty oddalam się do mojego sweterka:)

2 komentarze:

Ludwika pisze...

Fajny pomysł i ładnie wyszedł:)

Stara Kobieta pisze...

Piękny wzór :)